
| Przez kryzys mniejszy ruch na autostradzie A4 |
|
Przez kryzys mniejszy ruch na autostradzie A4
Kryzys dopadł nawet... płatną autostradę A4 Katowice - Kraków. Ruch jest mniejszy, bo coraz więcej kierowców ogląda każdą złotówkę. Zamiast płacić, wolą darmowe drogi.Stalexport Autostrada SA, która poprzez swoją spółkę zależną Stalexport Autostrada Małopolska zarządza pierwszym w Polsce płatnym odcinkiem A4 pomiędzy Katowicami a Krakowem, opublikowała właśnie wyniki finansowe za pierwszy kwartał tego roku. I tu spore zaskoczenie. Okazało się, że nie tylko przychody firmy zmniejszyły się o 7,5 proc. (z 33,4 do 30,9 mln zł), ale spadł też zysk, który jest dużo mniejszy niż w pierwszym kwartale 2008 roku (2,7 mln zł, podczas gdy rok temu było to 5,9 mln zł). Okazało się, że wszystko przez kryzys. Coraz mniej kierowców korzysta z autostrady, bo szkoda im pieniędzy na bilety.
Jakby tego było mało, pod koniec zeszłego roku zmieniły się też przepisy dotyczące opłat drogowych. Obowiązkowe winiety, które zwalniają z opłat autostradowych, dotyczą już tylko ciężarówek powyżej 12 ton. Reszta pojazdów o masie od 3,5 do 12 ton musi płacić 12,5 zł na każdej bramce. Podróż z Katowic do Krakowa kosztuje więc 25 zł (opłata uwzględnia rabat). Dla wielu właścicieli ciężarówek oraz firm transportowych to za dużo. Zamiast płacić, wolą jechać darmowymi drogami. - Rzeczywiście, ruch ciężarówek na autostradzie jest mniejszy, ale w sytuacji, gdy mamy spowolnienie gospodarcze, to naturalne. Wiele firm ograniczyło produkcję. Automatycznie jest mniej towarów do przewiezienia - mówi Mieczysław Skołożyński, wiceprezes Autostrady Małopolskiej, i dodaje, że gdy kryzys tylko się skończy, wszystko wróci do normy. - Wahania w tej branży są normalne. Nie robimy z tego wielkiej tragedii - twierdzi Skołożyński i cieszy się, że przynajmniej kierowcy aut osobowych nie odwrócili się od autostrady. - Ruch jest mniej więcej taki sam jak dotychczas - przekonuje prezes.
|
Menu serwisu
Najczęściej czytane
Logowanie


